» » autor: Placówka opiekuńczo-wychowawcza, edytowany: 28.03.2014, czytany: 1970
A te Mikołajkowe zawroty głowy tak o to się zaczęły…
04.12.2013 roku jako pierwsi i „najgrzeczniejsi” Świętego Mikołaja doczekali się przedszkolaki. Gdy w Dębnowskim Ośrodku Kultury odbywała się uroczystość „Pasowania na przedszkolaka”, w której brała udział nasza wychowanka Amelka, a my dzielnie i ochoczo jej kibicowaliśmy w „Misiowym” przedstawieniu… Nagle nie wiadomo skąd i jak wyłonił się Św. Mikołaj z wielką torbą prezentów! Obdarował nimi wszystkich przedszkolaków tych co mają po 3 latka 4, 5 i nawet 6 :) Dzieci śpiewały recytowały i prezenty dostały :) Jaś, Kubuś, Kacperek i Amelka ledwo uradząc wracali do domku z pięknymi paczkami smakołyków, których było w torebkach bez liku!
A gdy nadszedł wyczekiwany prawdziwy 06.12.2013 r. dzień Mikołajkowy, który zaczął się od mnóstwa „ochów” i „achów”, które było słychać gdy z samego rana oczy otworzyliśmy i obok łóżeczek prezenty ujrzeliśmy! Dobrze, że o nas nie zapomniał ten zapracowany święty :) Niestety tak się spieszył do innych dzieci, że zgubił swoją torbę, którą znalazła na szczęcie Pani Marlena. W środku były jego ulubione ciasteczka maślane, latarka, mapa Laponii, ciepłe rękawice i nawet listy dzieci, które pisały Mikołajowi, co pragną dostać pod choinkę w tym roku. Oj, oj, oj zmarznie bez rękawiczek biedaczysko, no i czy trafi z powrotem do domu bez tej mapy nieszczęsnej. Być może Rudolf pamięta drogę. Wpadliśmy na pomysł, że zrobimy specjalnie dla niego krzesło przypominające bałwana i że gdy z prezentami pod choinkę wróci będzie miał gdzie usiąść wygodnie. Oddamy mu przy okazji jego torbę, niestety bez ciasteczek maślanych, były taaaakie smaczne :) Gdy krzesełko było gotowe rozpoczęły się na dobre zabawy i harce mikołajkowe, zgadywanki, malowanki, nawet walka na „niby śnieżne kule” – drużyna pani Marleny vs drużyna pani Kasi. W sumie nie wiadomo, kto wygrał :) A potem, smakołyki i pierniki, a do tego kawa zbożowa, pyszna bo przygotowana przez pana Tomka. Po dobrze spędzonym i radośnie mikołajkowym dniu pełnym uciech i radosnych uśmiechów smacznie sobie zasnęliśmy.
I już następnego sobotniego poranka szybko się ubraliśmy, dyżury wypełniliśmy i do busa się zapakowaliśmy… Aby na Zachodnie Pomorze do miasta Szczecina do Zamku Książąt Pomorskich na Świąteczny Jarmark Bożonarodzeniowy się udać! Atrakcji było co niemiara, program artystyczny zaplanowany był co do każdej minutki. Najpierw powitały nas Skrzaty, które rozmawiały z nami o świątecznych marzeniach, przeprowadzały rozmaite konkursy. Odbywały się również liczne recitale, przedstawienia, koncerty i z głośników było słychać pierwsze brzmienia świątecznych piosenek i kolęd. Następnie podziwialiśmy stragany z różnymi smakołykami, najbardziej zachwyciły nas ogromniaste lizaki, które ze sobą do domu zabraliśmy. Na sam koniec pstryknęliśmy sobie fotkę z Mikołajem i jego reniferem Rudolfem!!! I tak minął nam ten świąteczny dzień07.12.2013r. w przesympatycznej atmosferze, więc nawet nie czuliśmy, że nieco zmarzneliśmy :)
To nie koniec niespodzianek… Dnia 14.12.2013 roku od samego rana wypatrywaliśmy kolejnego Mikołaja… Wszyscy w oknach staliśmy i wzrok wytrzeszczaliśmy :) W końcu do nas przybył z bardzo daleka, bo aż z krainy co zwą Holandia, więc warto było czekać. Pomocników miał tylu, że palców u stópek i u rąk by nam wszystkim nie starczyło, więc dokładnie nie policzyliśmy! Prezentów nam przyniósł tyle, że w świetlicy kroku zrobić nie mogliśmy… Były tańce i swawole, pociąg z pomocnikami Murzynami też wyruszył do kuchni po schodach i z powrotem. Wszyscy razem grzecznie wierszyk powiedzieliśmy „Mikołaju, Mikołaju co Ty robisz w naszym kraju…” A, że dzień ten był wyjątkowy bo nasz Mariusz jedenasty roczek kończył, zaśpiewaliśmy mu w dwóch językach polskim i holenderskim sto lat i prezent Murzynki mu podarowały… Rozstawać nam się było ciężko więc na powtórkę z odwiedzin Mikołaja do oratorium na godzinkę 16:00 znowu się udaliśmy :)