Salezjańska Placówka Opiekuńczo-Wychowawcza

  • "Nasz Dom"
  • Plac Konstytucji 3-go Maja 2
  • 74-400 Dębno
  • tel/fax: 95 760-48-54
    tel.kom.: 514-220-505
    e-mail: naszdom@onet.pl
    NIP: 597-173-04-07
  • REGON: 040014608-00816
  • Konto: 71 8355 0009 0053 9584 2000 0001
  • Bank GBS O/Dębno

 
 

Archiwum artykułów

 

Logowanie



 
 
 
 

26.10.2013r. URODZINY KAMILA

» » autor: Placówka opiekuńczo-wychowawcza, edytowany: 28.03.2014, czytany: 1942

Dzień 26.10.2013 r. był to dzień zupełnie odjazdowy,

Tego dnia nasz Kamil świętował dla siebie dzień niezwykle wyjątkowy.

A my razem z nim świętować chcieliśmy i by złożyć mu życzenia tego dnia od samego rana z niecierpliwością czekaliśmy.

Bo urodziny ma się raz w roku i czeka się na nie w przed dzień aż do zmroku.

I gdy oczy otwierasz myślisz: „HURRA, to już dziś” każda godzina będzie pełna uroku.

Balonów tego dnia była pełna świetlica i uśmiechy widać na naszych licach.

Trzeba wszystko przygotować by Kamila nie rozczarować.

Robimy sałatkę pyszną owocową, sprzątamy, stoły ustawiamy i na imprezę urodzinową z niecierpliwością czekamy.

Wreszcie wchodzi do świetlicy Pani Ania nasza księgowa, a w rękach tort piękny trzyma, a na nim race dwie skrzą się ku naszej uciesze.

Tak skrzą się jak oczy solenizanta Kamila, co skończył tego dnia 10 lat, już nie jest z niego taki małolat.

Prezent mu wręczamy, dla niego wymarzony. Jest to piłka nożna, na pewno żaden gol nie będzie dzięki niej chybiony.

Najpierw STO LAT śpiewamy i życzenia składamy koledze naszemu, by zawsze był dzielny i uśmiechnięty, żeby się uczył na sto dwa i nie tracił nadziei nawet, gdy życie nie oszczędzi mu różnych burz i ciężkich zawiei.

Siadamy i biesiadę zaczynamy. Tort kosztujemy i krzyżówkę dla zabawy rozwiązujemy, podzieleni na dwie drużyny. Walka jest zacięta, ale przecież niewygrana jest ważna, a wspólna zabawa. Chcecie wiedzieć, jakie wyszło hasło? Ba! Oczywiście na cześć jubilata: STO LAT KAMIL głosi na kartce krata.

Na tort też przyszedł ks. Daniel i ks. Zenon. I byli też goście z Niemiec by zwiedzić nasz domek. Tylko ks. Henryka zabrakło, bo go gorączka zmogła i do nas puścić nie chciała, lecz tort specjalnie dla niego Pani schowała, by mu ta choroba już spokój dała.

Przy muzyce nawet potańczyliśmy trochę. A gdy brzuszki już bolały, gdy nóżki tańczyć nie chciały, buzie umyślimy i spać pomaszerowaliśmy.

Taki był ten dzień piękny i miły, że na następne urodziny z niecierpliwością czekamy i obiecujemy tym razem też czadu damy.

:)